Sprawy sądzone przed przysięgłymi
Od drugiej połowy XIX wieku najpoważniejsze sprawy karne w Krakowie rozstrzygały sądy przysięgłych, a prasa opisywała je z dużą uwagą. Poniższe sprawy znamy głównie z relacji gazet i z cyklu Z dawnego Krakowa na stronie miasta oraz serwisów lokalnych, które powtarzają jego materiały. Zapisujemy tylko to, co ustaliły sądy, i nazwiska osób, które źródła historyczne podają jako skazane lub poszkodowane.
Kamienica Pod Rakiem, 1867
W nocy z 2 na 3 października 1867 roku w kamienicy Pod Rakiem przy ulicy Szpitalnej 7 zginęła 83-letnia wdowa Agnieszka Żychowiczowa, znana z majątku, choć mieszkała skromnie jako sublokatorka u rodziny Korytowskich. Śledztwo uznało, że sprawca musiał znać dom: jedno z dwojga wejść do jej pokoju było zamknięte od środka, a ślady włamania wyglądały na pozorowane.
Podejrzenie padło na Mieczysława Korytowskiego, syna gospodarzy. Jego relacja o nocnych odgłosach nie zgadzała się z ustaleniami śledczych, a po zbrodni zaczął spłacać długi, tłumacząc to darowiznami. Proces oparty na poszlakach rozpoczął się w lutym 1868 roku. Sąd skazał go na 20 lat ciężkich robót, a Najwyższy Trybunał Sądowy w Wiedniu utrzymał wyrok we wrześniu tego samego roku. Dwa lokalne serwisy opisują tę sprawę niemal identycznie i oba wskazują jako źródło materiał Urzędu Miasta Krakowa, więc należy ją traktować jako relację jednego źródła.
Miejska Kasa Oszczędności, 1882
W grudniu 1882 roku w budynku Miejskiej Kasy Oszczędności przy ulicy Siennej 16 znaleziono zwłoki dozorcy Antoniego Słowika. Z jego mieszkania zniknęły między innymi kożuch, zegarek i torba. Policja najpierw zatrzymała niewłaściwą osobę, którą musiała zwolnić z powodu alibi. Trop wiodący przez dorożkarza i zajazd w Tarnowie zaprowadził krakowskiego policjanta Władysława Swolkienia do Nowego Sącza, gdzie zatrzymano Romana Czarnomskiego. Ten wskazał wspólnika, Aleksandra Wasilewskiego, właściciela karuzeli.
Proces rozpoczął się 25 czerwca 1883 roku. Sąd przysięgłych uznał obu za winnych: Wasilewskiego skazano na śmierć, Czarnomskiego na 18 lat więzienia. Wasilewski do końca twierdził, że jest niewinny. Źródło nie podaje, czy wyrok wykonano.
Ulica Kącik w Podgórzu, 1904
Rankiem 4 maja 1904 roku w domku przy ulicy Kącik, w ówczesnym Podgórzu, odkryto, że Józef Kleszcz nie żyje, a jego żona Maria jest ciężko ranna. Sąsiadki, które zebrały się w mieszkaniu, same przesłuchały nieprzytomną kobietę i wskazały policji kowala Michała Wolujczyka. Gdy poszkodowana odzyskała przytomność, oświadczyła, że nie wie, kto ją zaatakował. Aresztowano też Jana Mrowca, który po miesiącu wyszedł na wolność. Akt oskarżenia przyznał później, że gorliwość sąsiadów spowodowała zatarcie śladów i krótkie aresztowanie dwóch niewinnych osób.
Przełom nastąpił w nocy z 3 na 4 czerwca 1904 roku, gdy policja zatrzymała trzech młodych włamywaczy sklepu bławatnego w Domu Matejki. Dwudziestodwuletni Jan Gregorski przyznał się do udziału w zabójstwie. Proces rozpoczął się 30 czerwca 1904 roku. Ława przysięgłych uznała Gregorskiego i Jana Sobola za winnych, a sąd skazał ich na karę śmierci przez powieszenie. W grudniu 1904 roku w Wiedniu zamieniono wyroki w drodze łaski cesarskiej: Sobol dostał dożywotnie ciężkie więzienie, Gregorski 20 lat. Dzielnicę, w której do tego doszło, opisuje karta o Podgórzu.
Plac Na Groblach, 1904
Dnia 1 czerwca 1904 roku w kamienicy przy placu Na Groblach 18 zmarła pani Bogucka, a według ostatnich jej słów ranna została przez służącą Annę Batkównę. Ta uciekła z Krakowa; ślad zaprowadził policję przez Mysłowice do Ostrawy, gdzie pracowała jako służąca, a trop odnalazł detektyw Bronisław Karcz, nazywany prasowo krakowskim Sherlockiem Holmesem.
Proces zaczął się dopiero w październiku, ponad cztery miesiące po zdarzeniu. Oskarżona twierdziła, że została zaatakowana jako pierwsza, ale biegli nie znaleźli u niej obrażeń potwierdzających tę wersję. Przysięgli byli podzieleni co do zarzutu morderstwa, 7 do 5, jednomyślnie uznali ją natomiast winną zabójstwa i kradzieży. Sąd skazał ją na dziesięć lat ciężkiego więzienia, biorąc pod uwagę młody wiek, zaniedbane wychowanie i częściowe przyznanie się do winy.
Ulica Westerplatte i Kopiec Kościuszki, 1934
W tej sprawie Kopiec Kościuszki nie jest miejscem zbrodni, tylko kryjówką łupu. 14 maja 1934 roku w kamienicy przy ulicy Westerplatte 12 zginęła Anna Garncarzówna, a z mieszkania lekarza dr. Józefa Nüssenfelda skradziono mienie wartości szacowanej wówczas na 90 tysięcy złotych. Sprawcy zapakowali łup do skórzanej teczki i ukryli go w okolicy Kopca Kościuszki, licząc, że sprawa przycichnie. Policja zatrzymała Jana Dońca i Henryka Wanata, a Doniec złożył obszerne zeznania. Wskazał Kazimierza Schenkirzyka oraz braci Władysława i Stanisława Bobrzeckich.
W pierwszym procesie przysięgli uwolnili oskarżonych od winy umyślnego zabójstwa, ale sąd nie przyjął tej decyzji i konieczna była nowa rozprawa z nową ławą. Obrońca, mecenas Zygmunt Hofmolk-Ostrowski, argumentował między innymi przeciwko karze śmierci. Stanisław Bobrzecki, który przebywał ponad dwa miesiące w areszcie, został w sierpniu 1934 roku uniewinniony. Dalszy przebieg i wyniki ponownego procesu głównych oskarżonych nie wynikają ze źródła, z którego korzystamy.
Kradzieże, odciski palców i kasiarze
Raporty Policji Państwowej z lat 1920-1921 pokazują codzienność, którą zdominowały kradzieże: w samym 1921 roku odnotowano ich 352, w tych dwóch latach miały miejsce trzy zabójstwa. W 1921 roku włamywacze do Muzeum Czapskich zostawili odciski palców i ślady krwi na stłuczonej szybie; zdjęcia przesłano do laboratorium daktyloskopijnego w Komendzie Głównej, które zidentyfikowało jednego ze sprawców, drugi pozostał nieznany.
W 1931 roku, podczas eskortowania członka bandy kasiarzy Romana Michalskiego, na rogu ulicy Senackiej doszło do próby odbicia więźnia. Napastnicy otworzyli ogień, ranny został policjant Kazimierz Witkowski, a jeden z napastników, Franciszek Mikołajczyk, zginął. Michalskiego i Gustawa Makowicza zatrzymano po krótkim pościgu.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się