Pod zachodnim zboczem Wawelu ukryta jest jaskinia, którą zna prawie każdy, kto odwiedził Kraków. Smocza Jama jest jaskinią krasową, czyli wyżłobioną przez wodę w wapieniach jurajskich, z których zbudowane jest wzgórze. Według legendy mieszkał w niej smok; ta opowieść ma osobny tekst, a tutaj liczy się sama skała: jak jest zbudowana, kto ją odgruzowywał i którędy prowadzi dziś trasa. Zwiedza się ją w jedną stronę: wchodzi się z terenu wzgórza, a wychodzi nad Wisłę, tam gdzie stoi rzeźba smoka.

Jaskinia w liczbach i w rozbieżnościach

Wikipedia podaje, że cała jaskinia ma 276 metrów długości, a trasa turystyczna 82 metry. Oficjalna strona Zamku Królewskiego na Wawelu, który zarządza wejściem, mówi o 270 metrach jaskini i 81 metrach trasy. Podobnie jest ze schodami: Wikipedia liczy 136 stopni, zamek 135. Różnice są niewielkie i wynikają zapewne z innych pomiarów, ale to dobry powód, żeby traktować te liczby jako przybliżone. Pewne jest jedno: dla zwiedzających dostępna jest tylko niewielka część systemu.

Trasa wiedzie przez trzy komory. Największa ma około 25 metrów długości i do 10 metrów wysokości. Według strony zamku jej najwyższą partię przykrywa ceglana kopuła z 1830 roku, która zamyka otwór w stropie. Wejście do jaskini leży na wysokości około 205,5 m n.p.m., a różnica poziomów na trasie wynosi około 15 metrów. W wielu miejscach ściany i sklepienie wzmocniono cegłą i filarami, bo jaskinia leży pod dawnymi murami obronnymi.

Jaskinia powstała w skale, z której zbudowany jest cały Wawel. Strona zamku podaje, że krasowienie zaczęło się około 12 milionów lat temu; to szacunek, nie data jednego zdarzenia.

Od karczmy do trasy turystycznej

Jaskinie w obrębie wzgórza znane były od dawna, wspominał o nich już Jan Długosz. Pierwsza pisemna wzmianka o tej konkretnej jaskini pochodzi z pierwszej połowy XVI wieku. W 1565 roku Zygmunt II August kazał zamurować otwory, bo ze względów bezpieczeństwa nie chciał, żeby przebywali w nich włóczędzy i żebracy. Niedługo potem jaskinia znów była używana. Według Wikipedii działała w niej karczma, którą opisał w wierszu Jan Andrzej Morsztyn. Strona zamku wiąże ją z XVII i XVIII wiekiem: część komory miała służyć za magazyn i salę biesiadną karczmy stojącej nad brzegiem Wisły, przed dolnym wejściem.

Pod koniec XVIII wieku dolne wejście od strony rzeki zamurowano przy pracach fortyfikacyjnych. W stropie istniały dwa otwory i przez jeden z nich w 1829 roku dostał się do środka historyk Ambroży Grabowski. Wnętrze było zagruzowane, a w miejscu, gdzie nad jaskinią biegły mury obronne, postawiono podpierające je filary. W 1842 roku Senat Wolnego Miasta Krakowa nakazał odgruzować jaskinię i udostępnić ją publiczności. Tu źródła się rozchodzą: Wikipedia mówi o decyzji z 1842 roku, a strona zamku o udostępnieniu jaskini w latach 1843-1846, dzięki staraniom Grabowskiego.

Obecną formę trasy nadał jaskini w 1918 roku profesor Adolf Szyszko-Bohusz. Wykorzystał wykutą wcześniej studnię, w której zbudował kręcone schody, i założył oświetlenie elektryczne. Zwiedzanie rozpoczyna się w pobliżu baszty Złodziejskiej, w ceglanej wieżyczce, która jest dawną studnią z czasów austriackich. Jaskinię udostępniono 3 sierpnia 1918 roku, a dochód z biletów miał pokryć część kosztów jej odnowienia. Ten sam architekt kierował odnowieniem wawelskiego zamku, a na murze przy drodze na wzgórze widać do dziś kamienne Cegiełki Wawelskie, upamiętniające zbiórkę na ten remont.

Badania i nieznane korytarze

Pierwsze badania naukowe prowadził w 1874 roku profesor Alojzy Alth. Od 1966 roku trwały kompleksowe prace, między innymi po to, by zabezpieczyć jaskinię przed zawaleniem. W 1974 roku górnicy pod nadzorem naukowców z Akademii Górniczo-Hutniczej przystosowali ją dla zwiedzających i przebili czterometrowy tunel do korytarzy, które wcześniej wykryto metodami geofizycznymi. Kolejne partie odkryły badania speleologiczne w 1983, 1995 i 1996 roku.

Za tunelem leży system niewielkich sal i korytarzy z syfonem w początkowej części, niedostępny dla turystów. W jeziorkach żyje tam rzadki skorupiak, studniczek tatrzański. Wyniki badań wód opublikowano w 2005 roku: są zmineralizowane, mają inny skład niż typowe wody jaskiniowe i są silnie zanieczyszczone. Pochodzenie wody nie jest do końca jasne. Wikipedia wskazuje co najmniej dwa źródła, być może Wisłę i wody podziemne spod śródmieścia.

Rzeźba Chromego przy wyjściu

U wylotu jaskini stoi brązowy smok dłuta Bronisława Chromego, krakowskiego rzeźbiarza, autora także krucyfiksu w kościele Arka Pana w Nowej Hucie. Według pierwotnej koncepcji smok miał być częściowo zanurzony w wodach Wisły, ale uznano, że śmieci niesione przez nurt będą osadzać się na rzeźbie. Dlatego w 1972 roku postawiono ją na bloku nad rzeką, obok wyjścia z jaskini. Tu także jest drobna rozbieżność: hasło o rzeźbie podaje rok 1972, a podpis zdjęcia w haśle o Chromym rok 1970, co może oznaczać czas powstania, a nie ustawienia.

Wiosną 1973 roku wewnątrz rzeźby zamontowano instalację gazową, której autorem był Feliks Prochownik, i od tej pory smok zieje ogniem co trzy minuty. Najlepiej widać to po zmroku, na tle ciemnego brązu. Oglądanie rzeźby nie wymaga wejścia do jaskini, bo stoi na ogólnodostępnym brzegu, w pobliżu Bulwarów Wiślanych.

Jak to ułożyć w zwiedzaniu Wawelu

Wejście do jaskini jest częścią zwiedzania wzgórza, więc najłatwiej połączyć je z resztą trasy. Jaskinia nie jest dostępna dla osób na wózkach, bo schodzi się stromymi, kręconymi schodami, a zwiedzać można tylko w jednym kierunku. Z wyjścia nad Wisłą wraca się pod górę do wzgórza. Do kompletu pasują Ogrody Królewskie, taras widokowy na Małej Baszcie oraz archikatedra.

Nie należy mylić tej jaskini z Smoczą Jamą w Dolinie Kościeliskiej. To krótka tatrzańska jaskinia w Wąwozie Kraków, z łańcuchami i drabinkami, i nie ma nic wspólnego z jaskinią pod Wawelem poza nazwą. Godziny, sezon i zasady wejścia do jaskini ustala zamek, więc przed wizytą trzeba je sprawdzić na jego stronie.