Dlaczego uderzono akurat pod Gorlicami

Wiosną 1915 roku Austro-Węgry były w krytycznym położeniu. Rosyjska ofensywa zimy i wczesnej wiosny przerwała front we wschodniej części Beskidu Niskiego, a Galicja, poza zachodnim skrawkiem z Krakowem, znalazła się w rękach rosyjskich. Armia austro-węgierska nie miała już rezerw, więc poprosiła o pomoc sojusznika. Pomysł przełamania frontu w rejonie Gorlic wiąże się z szefem austro-węgierskiego Sztabu Generalnego Franzem Conradem von Hötzendorfem. Niemiecki szef sztabu Erich von Falkenhayn długo odmawiał wsparcia, bo liczył na rozstrzygnięcie na froncie zachodnim. Ostatecznie Niemcy skierowali do Galicji osiem dywizji, dwa razy więcej, niż prosili Austriacy.

Plan ofensywy zatwierdzono 13 kwietnia, a 28 kwietnia wojska niemieckie zajęły wyznaczone pozycje. Główne uderzenie, na odcinku od Ropicy Ruskiej po Rzepiennik Strzyżewski, miała wykonać 11 Armia pod dowództwem generała Augusta von Mackensena, z pułkownikiem Hansem von Seecktem jako szefem sztabu. W jej skład wchodziło osiem dywizji niemieckich i austriacki VI korpus. Dalej na północ, z rejonu Gromnika i Zakliczyna, atakowała 4 Armia austro-węgierska arcyksięcia Józefa Ferdynanda. Po rosyjskiej stronie broniła się 3 Armia generała Radko Dimitrijewa, rozciągnięta na długim froncie i wyczerpana zimowymi walkami.

Liczby, które zależą od źródła

Siły obu stron opisuje się różnie, zależnie od tego, jaki odcinek i jaki moment liczymy. Wikipedia w jednym miejscu podaje dla odcinka głównego uderzenia, długiego na 35 km, około 126 tysięcy żołnierzy państw centralnych wobec 60 tysięcy po stronie rosyjskiej, w innym - około 217 tysięcy atakujących i nie więcej niż 80 tysięcy Rosjan w rejonie Gorlic w początkowej fazie walk. Portal Visit Malopolska pisze o niemal 200 tysiącach żołnierzy i około 60 tysiącach Rosjan na odcinku około 32 km. Wszystkie źródła zgadzają się co do jednego: atakujący mieli wyraźną przewagę w ludziach, a przede wszystkim w artylerii, której ponad tysiąc dział i moździerzy była na froncie wschodnim niespotykaną dotąd siłą ognia.

2 maja: od ostrzału do szturmu

O godzinie 6.00 rano 2 maja 1915 roku niemieckie i austriackie działa otworzyły ogień do rosyjskich pozycji. Ostrzał trwał blisko cztery godziny, a rosyjska artyleria prawie nie odpowiadała, żeby nie zdradzać swoich stanowisk. O godzinie 10.00 ogień przeniesiono na tyły obrony i do ataku ruszyła piechota. Okazało się wtedy, że przygotowanie artyleryjskie nie wszędzie podziałało. Bawarska 11 Dywizja, atakująca wzgórza nad doliną Sękówki, poniosła ciężkie straty i dopiero pod wieczór, po kilku szturmach, zajęła pierwszą rosyjską pozycję.

Na samo miasto nacierał XLI Korpus generała Hermanna von François. Niemiecka piechota wdarła się na gorlicki cmentarz, ale ugrzęzła w walkach ulicznych. Obrońcy złożyli broń dopiero po kolejnym, kilkugodzinnym ostrzale artyleryjskim. Świadkiem był Bronisław Świeykowski, autor relacji „Z dni grozy w Gorlicach”: „wszystkie domy stanęły w płomieniach. Płonące miasto powoli przechodziło w ręce atakujących”. Ten cytat pochodzi z opracowania Visit Malopolska, które przywołuje jego relację.

Pustki w Łużnej

Szczególnie ciężko walczono o wzgórze Pustki w Łużnej na Pogórzu Ciężkowickim. Szturmowała je austriacka 12 Dywizja Piechoty, złożona w większości z Polaków: żołnierze pułków liniowych rekrutowali się z Galicji, 56 pułk z Krakowa, 57 z Tarnowa, dlatego dywizję nazywano krakowską. Pierwsze dwie linie okopów zdobyto bez większych strat, ale w kolejnych, ukrytych w lesie i nieruszonych przez ostrzał, Rosjanie bronili się zaciekle. Opór przełamano około godziny 11.00 w walce na bagnety. Polskie pułki straciły blisko 900 żołnierzy. Sukces dywizji przypisuje się w dużej mierze dowodzącemu jej artylerią pułkownikowi Ludwigowi Riedlowi.

Bilans pierwszego dnia według Wikipedii: opanowano pierwsze pozycje obrony na całym odcinku, do niewoli trafiło około 17 tysięcy Rosjan, a tyle samo poległo lub zostało rannych. W samych jednostkach niemieckich ubyło ponad 8 tysięcy żołnierzy.

Od 3 do 5 maja: przełamanie i pościg

Przełamanie nie było więc jednym uderzeniem 2 maja, tylko trwało kilka dni. 3 maja wojska państw centralnych zajęły Zagórzany, Kobylankę, Libuszę i Lipinki, a walka przeniosła się pod Biecz. Następnego dnia Dimitrijew podjął ostatnią próbę poprawy sytuacji: na południe od Biecza kontratakował odwodowy III Korpus Kaukaski, a w rejonie Cieklina rozbito kilka batalionów niemieckich. Mimo to druga i słabo przygotowana trzecia pozycja obrony zostały niemal wszędzie sforsowane. Wikipedia uznaje ten moment za przełomowy: 3 Armia rosyjska poniosła klęskę, a jej front został przerwany w dniach 2-5 maja.

Rosyjskie naczelne dowództwo początkowo nie dawało wiary doniesieniom i nakazywało utrzymać linię Wisłoki, co okazało się niemożliwe. 5 maja Niemcy dotarli do Żmigrodu, a 6 maja przekroczyli Wisłokę także na północ od Jasła. Padły Jasło, Tarnów, Krosno i Rzeszów. Do 12 maja państwa centralne wzięły do niewoli 140 tysięcy żołnierzy rosyjskich. Przemyśl odzyskano 3 czerwca, a Lwów w drugiej połowie czerwca. Armia rosyjska straciła w Galicji inicjatywę i nie zagroziła już centrum monarchii austro-węgierskiej.

Pamięć o bitwie

Visit Malopolska podaje, że w bitwie poległo ponad 20 tysięcy żołnierzy różnych narodowości: Rosjan, Niemców, Austriaków, Węgrów, Polaków, Ukraińców, Słowaków i Czechów. Inne opracowania podają inne szacunki, a jednej, powszechnie przyjętej liczby strat nie ma. Pamiątki po bitwie zbierano w Gorlicach już w 1919 roku, a dziś wystawa o niej, otwarta w 1995 roku, jest częścią Muzeum Regionalnego PTTK. Od 2010 roku pod koniec kwietnia w Sękowej odbywa się rekonstrukcja bitwy, a miejscowy drewniany kościół został według karty obiektu poważnie zdewastowany na przełomie 1914 i 1915 roku podczas walk pod Gorlicami.